.avatar-image-container { shadow:none; border: none; -moz-border-radius: 80px; -webkit-border-radius: 80px; border-radius: 80px;

18 lutego 2010

lumpeksy.

Kiedyś miałam złe wspomnienia związane z lumpeksami, charakterystyczny "smrodek", wielkie kosze ciuchów, itd. - w nich bałagan, jakość rzeczy tragiczna... Nie wchodziłam tam, nie zwracałam na nie uwagi, ale rok temu zakochałam się w lumpeksach. Można odnaleźć tam takie cudeńka, piękne rzeczy, od ciuchów aż po dekoracje dla domu, a co najważniejsze niewielkim kosztem! A teraz lumpeksy wyrastają jak grzybki po deszczu, jeden obok drugiego.
Wedle rady Alizee à propos materiałów, udałam się dzisiaj do mojego ulubionego lumpeksu na warszawskiej Ochocie, a w zasadzie do dwóch. Jak nigdy nie zwracałam uwagi na dział z firanami, zasłonami i pościelą to dzisiaj oniemiałam, cała sterta pięknych rzeczy, cudnych tkanin, pięknych wzorów, koronek, aż żal byłoby je ciąć i przerabiać... ale niestety nie było nic co by mi pasowało. Wpadła mi jedynie patchworkowa poszewka z miłego w dotyku materiału za niecałe 3 złote. Nie mogłam jej nie kupić, chociaż zupełnie nie pasuje do mojego wystroju. Sprezentuję ją babci, z jej beżami będzie się cudownie komponować.
Serdecznie Was pozdrawiam i bardzo dziękuję za miłe komentarze!

1 komentarz:

Elamika pisze...

A ja i owszem, z lumpeksami jestem na tak, zwłaszcza jeśli chodzi o różne różności które tam znajduję. Poducha super!

Szukaj na tym blogu